Jest to niemiecki film, debiut reżyserski Ziski Riemann. W rolach głównych wystąpiły: Jella Haase (Combat girls. Krew i honor) i Sarah Horvath (Pieśń miłości i nienawiści).
Jest to historia opowiadająca o przyjaźni dwóch nastolatek, które właściwie wszystko dzieli oprócz jednego wielkiego pragnienia wolności. Obie są jednak nieobliczalne, dzikie i bardzo pragną uciec od codzienności, hipokryzji panującej w ich ?popapranych? rodzinach, a ich przyjaźń zdaje się być jedyną ostoją w tym dziwnym świecie?do czasu?
Film sam w sobie jest ?dziki? jak jego bohaterki. Reżyserka bawi się trochę formą, (ale nie jest to zabawa tylko dla zabawy?ma to swoje uzasadnienie); w filmie są wstawki animowane, a dom jednej z bohaterek wygląda jakby projektował go ktoś na solidnym ?haju?. Wszystkie te zabiegi reżyserskie mają pomóc widzowi zrozumieć (może bardziej intuicyjnie niż namacalnie) młode dziewczyny, które są w okresie rozwijającej się kobiecości i seksualności, mają problemy w domu i muszą zdefiniować siebie.







Tytuł „Lollipop monster” zaintrygował mnie już na samym początku i po przeczytaniu artykułu mogę powiedzieć, że nie zawiodłem się. Opowieść o tajemniczych stworzeniach banalnie brzmiących jak lizaki, a tak naprawdę ukrywających swoje mroczne oblicze, wciągnęła mnie od pierwszego zdania. Autentyczność emocji przedstawiona w artykule sprawia, że czuję się jakbym sam towarzyszył bohaterom w ich niebezpiecznej podróży. Jednak mogę śmiało powiedzieć, że „Lollipop monster” to o wiele więcej niż tylko historia o potworach – to opowieść o ludzkich lękach i odkrywaniu własnej siły w obliczu największych wyzwań. Gorąco polecam ten artykuł wszystkim poszukującym emocjonującej lektury!
Tylko zalogowane konta mogą dodawać komentarze.